Czarownice nie są głupie

Trzask. Drzwi zamknęły się z hukiem za Casandrą, która pobiegła do swojej komnaty. Nie trudno było zauważyć, że coś się stało. – Chcesz porozmawiać? – zapytała Izyda, pukając do komnaty córki. – Nigdy nie będę dobrą czarownicą! Nigdy! Przenigdy! – wiedźminka krzyczała przez łzy. – Jestem głupia, głupia! – Czujesz się głupia, tak? – Nie!

Wiedza, która nie leczy

Dlaczego, pomimo że wiem jak postępować, wciąż popełniam te same błędy? Zdaję sobie sprawę z tego, że nie warto się zamartwiać, a mimo to drżę na myśl o przyszłych wydarzeniach, które zazwyczaj nigdy nie mają miejsca? Czemu, znając metody radzenia sobie ze stresem ciągle wpędzam się w pęd, który niszczy mój system nerwowy? Czemu wiem,

Bajka o coachingu

W krainie jednowymiarowców wszystko było płaskie – płaskie były myśli, dźwięki, zapachy, uczucia, plany i marzenia – nawet płaskie były sny. Owa jednowymiarowość nie była wrodzona. Otóż, gdy człowiek przychodził na świat nakładano mu płaskowidze – okulary, które z czasem wrastały w twarz i stawały się niewidoczne. Chociaż wciąż były tylko okularami… Na skraju krainy

Gdy ma się trzy głowy, czyli pierwsza sesja smoczycy Euzebii

Z cyklu Sesje u coachownicy -Mówiłam, że przyjście tutaj jest bez sensu! – Ty zawsze to swoje „mówiłam!” -Bądźcie cicho, boli mnie głowa. – Jakie cicho? To wszystko przez nią! – Właśnie, że przez nią! Zaskoczona patrzyłam na klientkę, która weszła do mojego gabinetu. Klientkę, a właściwie klientki. Przede mną siedziała trzygłowa smoczyca, a każda

Marzenia się spełniają, czyli trzecia sesja pająka Anastazego

Z cyklu Sesje u coachownicy – Co dobrego, Anastazy? – zapytałam, przyglądając się mojemu klientowi. Od ostatniego naszego spotkania przytył, stał się bardziej pewny siebie. – Nigdy nie myślałem, że łapanie owadów jest tak proste – relacjonował. – Zastosowałem się do rad sąsiada i codziennie mam w sieci świeżą muszkę, albo komara, raz nawet złapałem

Druga sesja pająka Anastazego

z cyklu: Sesje u coachownicy Drugą sesję z pająkiem Anastazym miałam zaplanowaną na przyszły tydzień. Wczoraj zadzwonił jednak nalegając na szybsze spotkanie. Był tak przygnębiony, że zgodziłam się. Wszedł ze spuszczoną głową. W łapce niósł zawiniątko. Ciężko opadł na krzesło. – Jak ci idzie, Anastazy?- zagadnęłam. – Ech – westchnął. Po czym długo myślał. Umiejętność