Wersja samej siebie

Chcę być bardziej poukładana, mniej roztrzepana – roztaczałam,  przed laty mojemu kuzynowi, wizję idealnej siebie. – Poukładana Eliza? – odparł – nie byłabyś taką jaką jesteś, moją kochaną kuzyneczką. To nie byłabyś ty. Minęło kilka lat. – Może pora spoważnieć, zacząć ubierać się profesjonalnie (to znaczy w tamtym momencie znaczyło dla mnie wciskąć się w

Ból pana kota

Z cyklu: sesje u coachownicy –  Jest mi bardzo źle, nie potrafię dać sobie rady – głos w słuchawce tonem potwierdzał wypowiadane słowa, totalna spójność komunikatu. Proszę mnie zapisać na wizytę. Podobne telefony odbieram często. Większość decyduje się na skorzystanie ze wsparcia specjalisty, gdy problemy mocna dają się we znaki. Podobnie jak z wizytą  dentysty –

Wiedza, która nie leczy

Dlaczego, pomimo że wiem jak postępować, wciąż popełniam te same błędy? Zdaję sobie sprawę z tego, że nie warto się zamartwiać, a mimo to drżę na myśl o przyszłych wydarzeniach, które zazwyczaj nigdy nie mają miejsca? Czemu, znając metody radzenia sobie ze stresem ciągle wpędzam się w pęd, który niszczy mój system nerwowy? Czemu wiem,

Bajka o coachingu

W krainie jednowymiarowców wszystko było płaskie – płaskie były myśli, dźwięki, zapachy, uczucia, plany i marzenia – nawet płaskie były sny. Owa jednowymiarowość nie była wrodzona. Otóż, gdy człowiek przychodził na świat nakładano mu płaskowidze – okulary, które z czasem wrastały w twarz i stawały się niewidoczne. Chociaż wciąż były tylko okularami… Na skraju krainy

Niewidialna szara mysz

z cyklu Sesje u coachownicy Delikatne skrobanie w drzwi dobiegało do mojego gabinetu. – Kto tam? Minęła już godzina, o której miała zjawić się nowa klientka. Uchyliły się drzwi i coś niewidzialnego przemknęło pod ścianą. – Proszę usiąść – zachęciłam. Na skraju krzesła nieśmiało usiadła myszka. Nie była mała, ot zwykła mysz, jednak jej zachowanie

Porozumienie głów, czyli druga sesja smoczycy Euzebii

z cyklu: sesje u coachownicy Właśnie idzie moja klientka- Smoczyca Euzebia. Jest zdecydowanie ciszej niż ostatnio. Czyżby głowy zastosowały się do naszych ustaleń? – Witaj Euzebio! – Cześć – zakrzyknęły chórem, ale jakoś niemrawo. – Gdzie się podziało wasze rozkrzyczenie? – próbowałam zażartować. – Opowiedzcie, jak wam idzie porozumiewanie się? Zaczynamy od prawej – dodałam.

Gdy ma się trzy głowy, czyli pierwsza sesja smoczycy Euzebii

Z cyklu Sesje u coachownicy -Mówiłam, że przyjście tutaj jest bez sensu! – Ty zawsze to swoje „mówiłam!” -Bądźcie cicho, boli mnie głowa. – Jakie cicho? To wszystko przez nią! – Właśnie, że przez nią! Zaskoczona patrzyłam na klientkę, która weszła do mojego gabinetu. Klientkę, a właściwie klientki. Przede mną siedziała trzygłowa smoczyca, a każda

Marzenia się spełniają, czyli trzecia sesja pająka Anastazego

Z cyklu Sesje u coachownicy – Co dobrego, Anastazy? – zapytałam, przyglądając się mojemu klientowi. Od ostatniego naszego spotkania przytył, stał się bardziej pewny siebie. – Nigdy nie myślałem, że łapanie owadów jest tak proste – relacjonował. – Zastosowałem się do rad sąsiada i codziennie mam w sieci świeżą muszkę, albo komara, raz nawet złapałem

Druga sesja pająka Anastazego

z cyklu: Sesje u coachownicy Drugą sesję z pająkiem Anastazym miałam zaplanowaną na przyszły tydzień. Wczoraj zadzwonił jednak nalegając na szybsze spotkanie. Był tak przygnębiony, że zgodziłam się. Wszedł ze spuszczoną głową. W łapce niósł zawiniątko. Ciężko opadł na krzesło. – Jak ci idzie, Anastazy?- zagadnęłam. – Ech – westchnął. Po czym długo myślał. Umiejętność